Znów jestem tu, gdzie jeziora gdzie wdzierają się w najwyższe góry Europy. Ten czas mógłby trwać wiecznie. Jakże egoistyczne stwierdzenie, przecież "szczęśćie jest w dążeniu", krzyczy moja dusza. Na poddaszu stuleletniego domku, sączę kawę z luksemburskiej porcelany za oknem widok wspaniałych, zaśnieżonych gór. Najwspanialsze dni, poranki, rozmowy przy których czas płynie szybko, ale my próbujemy go zatrzymać. Czas, czyli ten złośliwy chochlik współczesności.
Nice photo
OdpowiedzUsuńMark de Zabaleta