Jeszcze NIGDY nie cieszyłam się z "prawie DWÓI" ! :) Dziś jest taki dzień i mam nadzieję, nie ostatni w moim życiu!
Rozpiera mnie niesamowita duma, wielbię w tym momencie wszystkich niemieckich inżynierów i czapki z głów dla nich! W takich momentach z wielką radością stąpam po chodniku, jadę publicznym środkiem komunikacji, przekraczam jezdnię. Kiedy otwieram okno słyszę śmiechy i śpiewanie budowlańców, którzy budują kamienicę obok.
Wielu powtarza, że po przyjeździe do obcego kraju, wszystko człowiekowi się podoba. Całkiem możliwe. W czasie mieszkania w tym mieście. Najpierw byłam zachwycona, potem czułam niechęć do języka, później było mi obojętnie, a teraz śmiało mogę powiedzieć, że uwielbiam to miasto. Tylko tutaj mnie nic nie denerwuje. Bardzo chciałabym coś dla tego miasta zrobić, w coś sie zaangażować!! uuujee!! Uwielbiam śpiewających pod nosem ludzi, (już) hipsterów, nic nie robiących sobie z tego transów, gejów facetów z papugą na ramieniu etc. Lubię ludzi tolerować, że są inni. Choć w wielu przypadkach nie popieram tego. Może taka ziomka jeździ na wózku inwalidzkim jest karłem i jest do tego lesbijką, ale życzę jej szczęścia. Uwielbiam to miasto za różnorodność, że często w S-bahnie siedzi 5 osób i rozmawia przez telefon w swoim języku, a pośród nich siedzi jakaś starsza niemiecka babcia. Widok na 102!
Wiem, że Polacy nie dorośli jeszcze do takiej sytuacji, nie wiem kiedy to się stanie. Szczerze współczuję tak zaciemnionym ludziom, zwłaszcza jeśli tytułują się przed nazwiskiem i nie mają powyżej 80 lat...
Poza tym, chodziłam dziś po sklepach (dokładnie po C&A) i NIC w nim nie ma! Wszystkie ciuchy albo rozwlekłe jak na stare niemieckie baby (rozmiar 44) albo kolory, że można płakać! Nie będę wspominać o spodniach, które sobie wymyśliłam i miałam nadzieję tam znaleźć, zresztą za każdym razem kupuję spodnie w tym sklepie...
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem, będzie pójście do miejscowego lumpeksu :))
trzeba dokładnie poczytać co to znaczy żyć zdrowo, wiec do dzieła!
piątek, 9 marca 2012
czwartek, 1 marca 2012
piątek, 24 lutego 2012
czwartek, 23 lutego 2012
Zdziczałe krowy
wtorek, 21 lutego 2012
Sobotę spędziliśmy na nartach w Świeradowie Zdroju. Najpierw dwa karnety na małym orczyku, później nieskończona liczba razy na orczyku z "linką". Małe szkolenie na łatwych stokach przydało się, ponieważ ostatni raz z nartami miałam do czynienia około 22 lutego 2009 roku przy okazji wypadu ski-tourowego w góry Złote z Radkiem. R. ostatni raz jeździł na nartach jakieś 10 lat temu... więc czemu by znów nie zacząć szusować? Cały czas zastanawialiśmy się czy spróbować swoich sił na górze, gdzie wjeżdża kolej gondolowa (nartostrada czerwona-niebieska-czerwona). Zadzwonił brat i powiedział, że jest bardzo prosto, tak że mój 5 letni bratanek z niej spokojnie zjeżdżał, więc... pomyśleliśmy czemu? Już sam wjazd kolejką w nocy (po 22) był niezłym przeżyciem, wjeżdżamy, wjeżdżamy a tu końca nie widać. Za okienkiem widać lampy na stoku. PFF jak wysoko, jak stromo te lampy schodzą w dół. Na początku rzeczywiście nie było wesoło;) Powolutku, powoli się zjechało. Na szczęście po 22 zmyli się już duża część UVEXksiarzy, czyli tak zwany lans na stoku, obcisłe spodenki i 50km/h na liczniku. Po ostatnim zjeździe po 24 zmyliśmy się do auta, przebraliśmy i potańczyliśmy na zorganizowanej w knajpie pod stokiem dyskotece:) Później spokojnie ubrani we wszystkie dostępne ubrania w ciepłym samochodziku na pętli autobusowej-przystanku zasnęliśmy do 7 rano:)
Następnym razem pojedziemy na Szrenicę ot, na Lolobrygidę" prawie 4km długości:)


i pierożki z mąki pełnoziarnista
Następnym razem pojedziemy na Szrenicę ot, na Lolobrygidę" prawie 4km długości:)
i pierożki z mąki pełnoziarnista
środa, 8 lutego 2012
Tydzień temu w mroźną noc z soboty na niedzielę odbyła się w Berlinie noc muzeów. Mróz był wielki, więc zastanawialiśmy się czy w ogóle wychylić nos na dwór. Jednak ostatecznie poszliśmy. Plan był ambitny: 21 muzeów od 18:00-2:00. Ostatecznie osiągnęliśmy rezultat 10 muzeów w 7 godzin, wliczając czas przemieszczania się pomiędzy nimi. Czas jaki poświęcaliśmy na zwiedzanie ekspozycji zależał oczywiście od tego jak bardzo była ona interesującą. Przykładowo Muzeum Gugenheima przeszliśmy w 5 minut tzn. weszliśmy, zobaczyliśmy jakąś babę wyświetlaną na ścianie i gadającą w różnych językach i wyszliśmy. Sztuka była za wysoka. Najbardziej interesujące była wystawa w szpitalu Charite. Oprócz starych i bardzo starych narzędzi chirurgicznych były także preparaty w formalinie m.in patologia organów ludzkich, narośle na narządach: płucach, kościach, skórze etc. i najbardziej szokujące patologia płodów ludzkich.
Kolejna noc muzeów w lipcu.
bilet 10€ ulgowy, 15€ normalny w tym jest także bilet na komunikację publiczną BVG.


Kolejna noc muzeów w lipcu.
bilet 10€ ulgowy, 15€ normalny w tym jest także bilet na komunikację publiczną BVG.
Subskrybuj:
Posty (Atom)